Blog Sylwii Ignatowskiej

Magnolie

W lutym 2009 roku po raz pierwszy stworzyłam art quilty. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że tak to się nazywa.

Aby stworzyć obraz muszę najpierw go zobaczyć. Najczęściej korzystam z internetu. Tak też było w tym przypadku. Znalazłam dwa zdjęcia kwiatów magnolii. Bardzo mi się spodobały. Też chciałam mieć takie. Pomyślałam, że mogę sobie takie zrobić, tylko z tkanin. W tamtym czasie zaczęłam odkrywać amerykańskie strony patchworkowe, stąd zrodził się taki pomysł.

Szybko narysowałam sobie obie magnolie w Corelu, ustaliłam wielkość jaką mają mieć obrazki, a potem wydrukowałam.

Następnie zabrałam się za kompletowanie tkanin. I tu przeżyłam szok. Nie ma takich kolorów.
Co robić? Skoro nie da się kupić trzeba pofarbować tkaninę.

Szybko zorganizowałam wyprawę po farbki do sklepu chemicznego. Kupiłam i zabrałam się za farbowanie. Uzyskałam tło jakie mnie interesowało i tyle. Cała reszta nie wyszła, dlaczego opowiem innym razem. No i klapa. Dobra, a może by tak pomalować poszczególne części tkaniny farbkami do tkanin?

I to był strzał w dziesiątkę. Oczywiście mogłam namalować cały obraz na tkaninie, ale chciałam aby składał się z wielu części i tworzył jedną wielką aplikację, tak jak u amerykanek.

Kupiłam więc sobie termofolię (użyłam jej zamiast flizeliny dwustronnie klejącej) na którą przerysowałam poszczególne części wzoru.

Wycięłam i nakleiłam na białą tkaninę bawełnianą. Następnie pomalowałam farbami. Po wyschnięciu, zaczęłam wycinanie poszczególnych części obrazu. Musiałam dobrze się zastanowić w jakiej kolejności poukładać gotowe kawałki aby stworzyły całość.

Całość przykleiłam żelazkiem.

I tak oto powstały magnolie.

Wszystkie części obszyte zostały ozdobnym zygzakiem. Teraz tylko musiałam dodać ozdobne pikowanie kolorowymi nitkami, aby nadać głębi obrazom. Na koniec rameczka i pikowanie tła.

Nawet nieźle wyszło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.