Blog Sylwii Ignatowskiej

“Podbój Marsa” czyli z życia wzięte

“Invasion of Mars” – story taken from real life.

Cześć, to znowu ja Sylwia 2. W pracowni  gospodyni tego bloga nadal remont więc Sylwia 1 jest w bardzo złym nastroju. I ja to rozumiem bo jej pracownia jest jak skrzynia ze skarbami. I przyszli źli ludzie, zatrzasnęli wieko i schowali klucz. Barrrdzo źli ludzieee….. 😊

Hi, it’s me again, Sylwia 2. The sewing studio of the host of this blog is still under renovation, so Sylwia 1 is not in a happy place right now. I understand her feelings completely because a sewing studio is like a chest full of treasures. Unfortunately for Sylwia 1, some bad people showed up, slammed the lid on her chest, and hid the key. Awfully bad people. 😊

  Korzystam więc z okazji aby dopisać moją historię quiltu “Podój Marsa” który Sylwia 1 uszyła w 2017 roku a publicznie pokazała w 2018 na wystawie w Bolesławcu. link tutaj 

So, I’ll take this opportunity to add my story about Sylwia’s 1 quilt “Invasion of Mars,” which she sewed in 2017 and publicly displayed it at the exhibition in Boleslawiec in 2018 link here.

W 2018 roku, przypadkowo natrafiłam na relację z tej wystawy, gdzie oglądając zdjęcia pięknych prac, zwróciłam uwagę na jedną. Zauroczona, każdego wieczoru, tygodniami przyglądałam się jej wodząc palcem po ekranie, powiększając go tam i powrotem, zachwycając się precyzją wykonania, kolorami i techniką. Wówczas nie zwracałam uwagi kto wykonał to dzieło bo po prostu moja pamięć do nazwisk jest bardzo uboga, ale uznałam ze musi to być artysta którego niebiosa obdarzyły niezwykłym darem.  Wyobraźnia podsuwała mi stereotyp: wyobrażałam sobie kogoś  wyróżniającego  się w tłumie swoim ekstrawaganckim sposobem bycia, który często cechuje artystów.

In 2018, I accidently stumbled on an article about this exhibition and, while looking through photos of all the beautiful works on display, a certain piece caught my eye. I was enchanted for weeks, I kept admiring it every night, running my fingers on the screen, enlarging the image back and forth, and admiring the precision of workmanship, colors, and the beautiful technique. At that time, I did not pay attention to the name of the artist responsible for it, simply because I am terrible at remembering names. My imagination pushed me into a stereotype: I imagined a very gifted artist to whom heaven had been kind to. In my mind, I saw a person visibly standing out from the crowd, simply for their extravagant way of being, which is so often a characteristic of artists.

Czas mijał, moje życie i moje szycie toczyło się swoim tempem, do mementu kiedy w 2019 roku udało mi się odkryć Fablab w Krakowie i spotkać grupę  dziewczyn tak samo zakręconych jak ja. Ponieważ byłam nowa i początkująca więc nie znałam nikogo.  Stałam sobie w kącie słuchając rozmów innych osób gdzie tematami przewodnim były oczywiście quilty, materiały, nici itp. Pomyślałam z ulgą że chyba znalazłam się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Ówczesna gospodyni spotkania Ewa Pasinska oznajmiła: no to dziewczyny pokażcie swoje prace. I wtedy pośród innych zgromadzonych tam osób wyszła na środek sali drobna dziewczyna z pięknym uśmiecham na twarzy, tak pięknie zwyczajna i bezpośrednia. Wyjmowała z kartonowego pudła swoje niezwykłe prace, mówiąc o każdej parę słów z taką skromnością jakby wykonanie tych szytych obrazów było dla niej zupełnie naturalne.

Time passed, my life and my sewing went by at its own pace, up to the moment in 2019 when I managed to discover Fablab in Krakow, where I met a group of women as insane about quilting as I am. As I was new and a beginner in the craft, I didn’t know anyone. I stood in the corner listening to other people conversations where the main topics were, of course, quilts, fabrics, threads etc. I thought to myself: what a relief, I found just the right place at the right time. The hostess of the meeting at the time, Ewa Pasinska, announced to everyone: “Well, girls, show us your quilts.” One woman stepped out from among the other people gathered there, a tiny, petite sized girl with a beautiful smile on her face, so beautifully ordinary and stood in the center of the room. She began to take her beautiful quilts out of a cardboard box. She stopped and said a few words about each piece as she took them out with such a modesty, as if the execution of these pieces of art came so naturally to her.

I wtedy nastąpił ten moment. Wyjęła z kartonowego  pudła “Podbój Marsa”, ten  podbój w którym się zakochałam, nad którym spędziłam tak wiele wieczorów. Zamieniłam się w słup soli. Byłam oszołomiona. Wówczas dotarł do mnie sens bardzo mądrego powiedzenie że jeśli los zamyka przed Tobą jedne drzwi to na pewno otworzy następne. Więc weszłam w te otwarte drzwi a resztę historii już znacie. I okazało się to najpiękniejszą przygodą mojego życia.

Then the moment came. From that plain cardboard box, she pulled out a piece I actually recognized, a piece I had fallen in love with and spent so many nights admiring every single detail, she pulled out “Invasion of Mars.” I was stunned. I was shocked. It was then that I understood that wise saying that iffate closes one door for you, it will open another one. So, I walked into that open door, and you know the rest of the story. It turned out that open door led me to the most beautiful adventure of my life.

    • Pierzasta, 12 lipca, 2021, 12:21 pm

    Odpowiedz

    Piękna historia! Obu Wam gratuluję!!!
    I tęsknię

      • Syla, 14 lipca, 2021, 8:36 am
      • Autor

      Odpowiedz

      Ewa jak to czytałam, to tak się wzruszyłam, że aż się popłakałam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.