Blog Sylwii Ignatowskiej

Moja zmora – remont

My  Nightmare-Renovation

Myślałam że gdy przyjdzie deszcz to remont ruszy pełną parą, no i ruszył. Ale jak dla mnie za wolno. Siedzę sobie w pracowni gdzie po za komputerem nic nie jest dostępne. Wszystko zabezpieczone, a i tak pył jest wszędzie. Nie mam siły już tego wciąż sprzątać.

I thought that when the rain came, the renovation process would start up at full speed, and I was right, it started. But not as fast as I was hoping for. Right now, I am sitting in my sewing studio where my computer is the only thing accessible, the rest of my sewing stuff is covered with plastic for protection against all the dust that is everywhere. I don’t have the strength to keep cleaning anymore.

Postępy są. Kominek już stoi, ale jeszcze tyle przed nami. Trzeba zrobić obudowę, poszpachlować, położyć gładź. Każdy kto kiedykolwiek to robił to wie ile z tym pracy. No i na końcu pomalować wszystko. Cały dół. Przeraża mnie to.

The progress is visible. The fireplace is there, but there is still so much ahead of us. We still need to build the encasement for the fireplace, spackle, do a finishing coat. Anyone who has ever done this know how much work there is to do. And we still need to paint. The whole first floor. I am overwhelmed.

Wiem ile mam rzeczy w pracowni. Trzeba to będzie wszystko wynieść, a potem wnieść i poukładać. Chyba skończę ze zbieractwem “przydasiów”.

I know I have a lot of stuff in my studio. Everything will need to be removed and then moved back in and arranged. I think I need to control my hoarding habit and stop trying to hold on to every little thingbecause I “might need it one day”.

Do zobaczenia za tydzień, może nie oszaleję.

See you next week, I hope I will still be sane.

    • Anna Ploch, 5 lipca, 2021, 10:39 am

    Odpowiedz

    Przytulam Cię Sylwia. Dla pocieszenia powiem że moich chłopaków właśnie dopadła ospa wietrzna. Wspominam o tym żebyś wiedziała, że ktoś tam jeszcze ma pod górkę 🙁
    aj. Do kitu wszystko.

      • Syla, 5 lipca, 2021, 10:46 am
      • Autor

      Odpowiedz

      Dziękuję i łączę się w bólu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.