SylaQuiltArtist
Stitching slow stories...

Dalsze losy pacjenta

Dalsze losy pacjenta

Pamiętacie pacjenta, który przyjechał do mnie na operację plastyczną, ale z powodu operacji na otwartym sercu musiałam ją odłożyć. Dzięki długiej rekonwalescencji wyzdrowiał i doczekał się zabiegu.

Zabieg był poważny. Trwał 5 dni i myślę, że się udał.

A tak na poważnie. Udało mi się nareszcie spikować prześliczny quilt, który uszyła moja przyjaciółka Sylwia.

But seriously. I finally managed to start working on a lovely quilt sewed by my friend Sylwia 😊

Było trudno.

Ci którzy pikują wiedzą, że dzięki pikowaniu można uatrakcyjnić quilt lub go zepsuć. Jeśli jest twój i zepsujesz, mówi się trudno. Schowasz go do szafy i nikomu nie pokażesz. Ale jeśli nie twój, to co z tym zrobisz? Jak powiedzieć komuś, że spaprałeś sprawę.

Zawsze gdy przystępuję do pracy, robię to z duszą na ramieniu. Wiem, że wiele się muszę jeszcze nauczyć, ale praktyka czyni mistrza.

Długo zastanawiałam się jak zrobić żeby wyszło dobrze. Wymyśliłam że mogę skorzystać z techniki. Postanowiłam zaprojektować pikowanie na komputerze.

Do tego celu wykorzystałam Corela. Zrobiłam sobie zdjęcie uszytego quiltu, które następnie importowałam do programu.

„Pacjent przed operacją plastyczną”

Następnie narysowałam wzorki, które miałam wypikować.

Umieściłam je na zdjęciu quiltu żeby zobaczyć, czy wszystko będzie do siebie pasowało.

Jako spód do quiltu wykorzystałam tkaninę, którą przygotowałam wcześnie. Opis jej wykonania znajdziecie tutaj.

Gdy wszystko było okey, zabrałam się za pikowanie.

Nie będę udawać, że wszystko pikuję z ręki. Pomagam sobie, rysując na tkaninie.

I am not going to pretend that I quilt everything by manually. I help myself by drawing on the fabric.

Dodatkowo korzystałam z freezer paper. O tej metodzie pisałam tutaj

Wykorzystywałam także linijki.

Po skończonej pracy należało jeszcze zakończyć i obciąć nitki.

Mam nadzieję, że spodoba się Sylwii. Cieszę się, że miałam możliwość go pikować. Bardzo dużo się nauczyłam, a to dla mnie jest bezcenne.

8 komentarzy

8 odpowiedzi do “Dalsze losy pacjenta”

  1. Jolcia pisze:

    Przepięknie 🙂 Potrafisz wykorzystać wszelkie zdobycze techniki, potrafisz eksperymentować i tyle wiedzy przekazujesz dalej! Brawo Sylwia! Brawo Sylwie dwie! Pozdrawiam 🙂

    • Syla pisze:

      Jolu bardzo dziękuję za siebie i Sylwię. Uwielbiam eksperymentować i dzielić się wiedzą.

  2. Sylwia, ten patchwork zrobił na mnie wielkie wrażenie. Podwójne. Za kompozycję i dobór kolorów. A drugie za pikowanie.
    Jest przepiękny!!!! Świetnie opisałaś cały proces, bardzo lubię takie „zwierzenia” ;). Zachęcają nas do prób.
    Może wreszcie wypikuję narzutę leżącą w szafie już drugi miesiąc. Zachęciłaś mnie bardzo swoim przykładem.
    Dziewczyny, gratuluję!

  3. Joanna Soloch pisze:

    Cudowny efekt, wracam po raz kolejny popatrzeć na szczegóły
    Sylwia jakiego pisaka używasz do ciemnych tkanin? Jakos nie mogę znaleźć takiego który bedzie dobrze widoczny a jednocześnie pizniej pozbędę sie go bez problemu.

    • Syla pisze:

      Joanno bardzo dziękuję. Używam ołówka z cienkim białym rysikiem Prym lub zwykłych białych kredek jak nie mam już rysika.

  4. Ewa Kiltowo pisze:

    Sylwia, jak Ty jesteś w stanie trzymać się narysowanego wzorku pikując na tym cienkim niebieskim pasku przy czerwonym trojkącie ? To przerasta moja zdolność pojmowania rzeczywistości 😀

    • Syla pisze:

      Ewa to praktyka, przy tych wszystkich dziwnych quiltach, które pikuję w pewnym momencie ręka sama wie jak prowadzić maszynę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.