SylaQuiltArtist
Stitching slow stories...

“Podbój Marsa” czyli z życia wzięte

“Podbój Marsa” czyli z życia wzięte

Cześć, to znowu ja Sylwia 2. W pracowni  gospodyni tego bloga nadal remont więc Sylwia 1 jest w bardzo złym nastroju. I ja to rozumiem bo jej pracownia jest jak skrzynia ze skarbami. I przyszli źli ludzie, zatrzasnęli wieko i schowali klucz. Barrrdzo źli ludzieee….. 😊

Hi, it’s me again, Sylwia 2. The sewing studio of the host of this blog is still under renovation, so Sylwia 1 is not in a happy place right now. I understand her feelings completely because a sewing studio is like a chest full of treasures. Unfortunately for Sylwia 1, some bad people showed up, slammed the lid on her chest, and hid the key. Awfully bad people. 😊

2 komentarzy

2 odpowiedzi do ““Podbój Marsa” czyli z życia wzięte”

  1. Pierzasta pisze:

    Piękna historia! Obu Wam gratuluję!!!
    I tęsknię

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.