SylaQuiltArtist
Stitching slow stories...

Wiking

Wiking

Minęło tyle lat od kiedy po raz ostatni wzięłam igłę i mulinę do ręki. Wydawało mi się, że już do tego nie wrócę, a jednak. Sama jestem zaskoczona.

Przyznaję się. Wzór ściągnięty z internetu jeszcze w zamierzchłych czasach, a teraz wykorzystany. Taka mała odskocznia od patchworków.

Biała kanwa podzielona na kwadraty 10 na 10 krzyżyków i upięta na specjalnej ramie do haftowania.

Gdy pracuję na ramie, ciężko mi jest przepinać co chwilę materiał, dlatego po kolei wybieram kolory i haftuję krzyżykiem lub pół krzyżykiem, tyle ile jestem wstanie. Gdy dochodzę już do końca ramy, ściągam igłę z muliny i zaczynam nowy kolor. Wcześniejsza zwisa sobie luźno i czeka, aż ponownie ją wykorzystam.

Dzięki temu mogę od razu oglądać efekt swojej pracy.

Jedyną wadą pracy na ramie jest to, że nie zabierzesz jej wieczorem do łóżka aby po haftować w czasie filmu. Pod tym względem tamborek jest lepszy.

Lubię patrzeć jak wyłania się haftowany obraz.

Czy ten facet nie jest piękny. Uwielbiam wikingów. Teraz tylko rameczka i na ścianę.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.