Od dawna marzyłam o dużej, wygodnej design wall, na której mogłabym swobodnie układać bloki patchworkowe, planować kompozycje i obserwować, jak zmieniają się relacje kolorów. W końcu postanowiliśmy zrobić ją sami — i muszę przyznać, że efekt przerósł moje oczekiwania.
Zaczęliśmy od zakupu dwóch płyt OSB. Mąż skręcił je ze sobą, tworząc stabilną i sztywną bazę. Do tak przygotowanej konstrukcji przykleił styropian — bardzo twardy, o grubości 3 cm — używając kleju przeznaczonego właśnie do styropianu. Dzięki temu całość stała się lekka, ale jednocześnie odporna na odkształcenia.



Kolejnym krokiem było przygotowanie powierzchni roboczej. Na styropian przykleiłam taśmę dwustronną, która miała zapobiegać przesuwaniu się tkaniny i pomagać w jej lekkim naciągnięciu. Muszę jednak przyznać, że nie był to najlepszy pomysł — kiedy czasem muszę użyć szpilek, klej z taśmy oblepia je i trudno je później wyczyścić. Jeśli ktoś będzie robił podobną ścianę, to ten element zdecydowanie odradzam.
Na koniec nałożyłam grubsze, bawełniane wypełnienie, które stworzyło idealną powierzchnię do przyczepiania bloków. Gotową design wall powiesiliśmy na ścianie, a całość została dodatkowo obłożona drewnianymi kątownikami. Dzięki nim powstała elegancka ramka, która nie tylko pięknie wygląda, ale też chroni krawędzie przed uszkodzeniami.






Jestem z niej ogromnie zadowolona. To jedno z tych narzędzi, które naprawdę zmieniają komfort pracy — i za każdym razem, gdy na nią patrzę, przypomina mi o wspólnym, kreatywnym projekcie, który zrobiliśmy razem.

Komentarze