Dwa lata temu przekroczyłam próg ULRA w Woli Sękowej z ekscytacją, ciekawością i nieco onieśmielona – nie zdając sobie jeszcze sprawy, że przede mną jedna z najpiękniejszych podróży artystycznych i ludzkich. Kurs haftu, tkactwa, koronki, ceramiki, rzeźby w drewnie, wikliny, witrażu, form użytkowych w drewnie oraz ikony przerodził się w coś więcej niż tylko naukę techniki – stał się przestrzenią spotkań, wzruszeń i głębokiego rozwoju.
Zakończenie tego dwuletniego etapu zwieńczyły obrony prac dyplomowych. Każda z nas prezentowała nie tylko umiejętności, ale cząstkę siebie utkanej w nici haftu karpackiego, glinie, drewnie, wiklinie, ikonie czy witrażu w kolorach i wzorach. Emocje sięgały zenitu – duma mieszała się ze wzruszeniem, a za każdym dyplomem stała osobna historia pasji, determinacji i serca.
Trudno pogodzić się z tym, że to już koniec. Że nie będziemy już co miesiąc gromadzić się przy wspólnym stole, otoczone przez lasy i wzgórza Woli Sękowej, śmiejąc się, tworząc, ucząc się od siebie i od prowadzących – wyjątkowych ludzi, dzięki którym każda chwila była inspirująca i pełna ciepła.
Czuję żal. Tęsknotę. Puste miejsce po czymś, co było niezwykle wartościowe. Ale też wdzięczność – za każdą rozmowę, każdą wspólną herbatę, każdy ścieg postawiony z sercem. Bo chociaż kurs się skończył, to więzi, wspomnienia i doświadczenia zostaną ze mną na zawsze. I wiem, że nasze nici nadal będą się gdzieś splatać – może w nowych projektach, może na wystawach, a może po prostu… w sercu.
Dziękuję Wam wszystkim. Do zobaczenia gdzieś, kiedyś.

2 komentarzy
2 odpowiedzi do “Koniec, który tak wiele znaczy…”
Piękny czas. Wspomnienia pozostaną na zawsze.
Sylwio, o dalej? Ciekawe gdzie Cię dalej poprowadzi droga.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Jolciu co dalej? nie wiem. Szkoła otworzyła przede mną wiele możliwości tylko jeszcze nie mam pomysłu jak je wykorzystać.