Cześć to znowu ja-Sylwia 2
Postanowiłam uszyć sobie nową torbę na zakupy. Od lat szyję sobie torby z mojego ulubionego szablonu. Miałam w pudełkach sporo ścinków dżinsowych więc postanowiłam je wykorzystać.
A oto mój ulubiony szablon zrobiony kilka lat temu i jak widać już trochę zniszczony.
Zaczynamy: ścinki, ścinki dużo ścinków.
Wycięłam według szablonu dwa boki z cameli z klejem.
Pocięłam ścinki na dwu calowe paski, a potem zaprasowałam do środka.
Przygotowałam duuuuużo pasków.
Następnie na wcześniej przygotowanej cameli zaczęłam zaplatać moje paski. Pod camelą umieściłam gruby filc więc z łatwością przypinałam szpilki żeby trzymać paski we właściwym miejscu.
Jak już plecionka była gotowa przyprasowałam ją do cameli i zaczęłam przyszywanie. Sposobów przyszywania jest sporo. Ja chciałam żeby wyglądało jak koszyk.
Jak widać naokoło przyszyłam granatową bawełnę. Spod bawełny usunęłam paski, aby uniknąć na brzegach grubych warstw, z którymi moja maszyna źle sobie radzi. Uszyłam dwa boki.
A teraz czas na rączki. Używam zwykłej jednocalowej taśmy, którą kupuję w BricoMarshe i wciągam do uszytego wcześniej tunelu.
Przyszyłam rączki do boków. Moje rączki maja 56 cm (22”) długości plus zapas na wszycie. Odstęp pomiędzy nimi to 10 cm (4”).
Zszyłam dwa boki od strony dna. Szew rozprasowałam na płasko i dodatkowo wzmocniłam szwem. Po zeszyciu odmierzyłam wokół otworów ¾ cala . W taki sposób dostałam rozmiar dna. Lubię usztywnione dno, lubię jak torba stoi, wtedy z łatwością wkładam do niej zakupy.
Skoro mam już rozmiar dna więc wycinam dno z usztywniacza. Najczęściej używam Pellon 71F ale sądzę że kilka warstw cameli też spełni swoja rolę. Przyszywam dno. Można je wzmocnić dodatkowymi szwami.
Ten sam proces powtórzyłam szyjąc podszewkę. Czyli przyłożyłam szablon do materiału wycięłam. Mam nawet kieszonki, wyglądają znajomo ?
Włożyłam podszewkę do torby prawymi stronami do siebie. W podszewce jeden bok zeszyłam parę centymetrów od góry i parę od dołu zostawiając spory otwór. Pamiętajcie uszy do środka.
Zszywam od góry torbę z podszewką i odwracam przepychając torbę przez otwór zostawiony w podszewce. Nie lubię tego etapu bo wszystko trzeszczy ale jak do tej pory jeszcze nigdy żadna torba się nie podarła.
No i jest. Wiem że są widoczne różne “krzywizny’ ale myślę sobie, że czasem trzeba się z nimi zaprzyjaźnić. Jak mi się znudzi uszyję sobie nową. Miłego szycia.

















Komentarze