Czas na nowe szaleństwo.
Mimo że nie ma śniegu i zima taka byle jaka, moja przyjaciółka Sylwia 2, wybrała się do mnie na zimową kolonię. To była krótka kolonia, ale bardzo intensywna. Zabawa trwała od rana do nocy.
Najpierw była bardzo szybka nauka. Potem trochę wolniejsza. A na końcu pierwsze wykorzystanie nowo zdobytej wiedzy.
Mój udział był bardzo niewielki, byłam serwisantem maszyny, oliwiłam, czyściłam i wymieniałam bębenek.
Gdy wiedza została opanowana zaczął się maraton pikowania.
Jak widać kolonistka była bardzo zadowolona.









Komentarze