Myślałam, że w tym tygodniu opowiem o dalszych losach mojego „pacjenta” ale brakuje mi weny twórczej. Do tego znowu boli mnie ręka, więc zabawa na long-armie odpada.
Siedzę więc sobie i pomalutku szyję ręcznie. Tak, tak, szyję ręcznie. Przyznam się, że też się sobie dziwię.
Projekt dość duży, więc trochę to potrwa. Mam jednak nadzieję, że go skończę i nie zostanie ufokiem. Początki były trudne ponieważ stół opanowały potwory. Walka była długa i zażarta.
Niestety nie mogę pochwalić się tym, że wygrałam.
Musiałam iść na kompromisy.
To mój stół i moje szmatki.
A to ich stół.
Their table and their scraps.
To na tyle.
Do projektu potrzebne są kolorowe tkaniny, nici, koraliki, mulina i freezer paper.
Wzór dzielimy sobie na poszczególne sekcje. Następnie odrysowujemy je na freezer paper.
Wycinamy. Pamiętajmy tylko aby robić to także sekcjami.
Następnie wybieramy tkaniny i przyklejamy do nich poszczególne fragmenty.
Następnie wycinamy z naddatkiem na szew.
Dodatkowe linie, które widoczne są na freezer paper to linie pomocnicze. Dzięki nim dużo łatwiej będzie dopasować do siebie poszczególne części.
Gdy wszystko jest już powycinane i uformowane za pomocą żelazka, zabieramy się za zszywanie.
Praca idzie wolno, ale myślę że efekt jest niesamowity.
Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę mogła pochwalić się większymi postępami.











2 komentarzy
2 odpowiedzi do “Nowe wyzwanie”
[…] I have finally been able to make progress on my new challenge project, which I wrote about here. […]
[…] I have finally been able to make progress on my new challenge project, which I wrote about here. […]