Długo zastanawiałam się jak nazwać swój ostatni quilt. Na początku miał to być „wietrzny dzień”, ale jadąc na spotkanie Patchworka Małopolskiego przypomniał mi się Kubuś Puchatek i jego słynny wiatrodzień. Uśmiechnęłam się. I wtedy pomyślałam sobie że tak może nazywać się moja praca.
Mam zamiar stworzyć jeszcze jeden może dwa takie quilty tylko w innej kolorystyce, ale to na razie tylko plany.
Wzór wydrukowałam dwa razy, pamiętając aby drugi raz był odbiciem lustrzanym. Wiedziałam że przy takiej ilości elementów będzie trudno złożyć go w całość.
Dodatkowo obrysowałam krawędzie płatków aby były bardziej widoczne pod tkaniną.
Następnie Przykryłam czarną tkaniną, która miała być tłem quiltu.
Podzieliłam wydrukowany obrazek na kolory i nazwałam je A1, A2… B1, B2… i tak dalej.
Miało to ułatwić mi pracę przy znajdowaniu i przyklejaniu w konkretnym miejscu płatków. Odrysowałam płatki, nie zapominając o nazewnictwie. Przykleiłam do wybranych tkanin i zaczęłam wycinać.
Następnie zaczęłam układać je na czarnej tkaninie.
Zapomniałam dodać, że odrysowane i ułożone płatki zamalowywałam na drugim obrazku, który leżał obok pierwszego, na stole. Potrzebne mi to było aby widzieć gdzie jeszcze nie nakleiłam płatków.
Robiłam to także partiami, uważając aby płatki naklejać w odpowiedniej kolejności ponieważ wiele z nich nachodziło na siebie.
I was also working in sections, making sure to remember to glue the pieces one by one in the right order because many of them partially covered each other.
Po przyklejeniu wszystkich płatków musiałam go jeszcze spikować.
Wybrałam wielokolorowe nici i obszywałam nimi każdy płatek. Nie wyszło idealnie, ale dodatkowo ożywiło quilt. Tło spikowałam „lotem trzmiela” czarną nitką.
Na końcu nastąpiło przycięcie do wybranego rozmiaru, doszycie lamówki oraz tunelu i praca prawie gotowa. Dlaczego prawie, bo wymyśliłam sobie żeby na części spodniej, pomalować zieloną mieniącą się farbką, widoczne po przepikowaniu płatki.
At the end I cut my quilt to the desire size, trimmed the binding around, sewed tunnel on the back and my work was almost done. Why “almost” …well …because I decided to paint sparkly green quilted pieces.
Quilt gotowy.
Jedzie do Poznania na MTP HOME DECOR 2020. Wisieć tam będzie w pozycji pionowej, ale myślę, że w poziomie wygląda lepiej.









1 komentarz
Jedna odpowiedź do “„Wiatrodzień””
Outstanding post, you have pointed out some wonderful points, I besides think this is a very good website.