Nareszcie zabrałam się za drugi parawan ale prace posuwają się bardzo wolno. Ciągle coś wypada. A tu chory królik, a tu wyjazd do Warszawy i związana z tym „praca domowa” (księżyc w pełni).
Zwariować można.
Mogę powiedzieć że drugi, trzeci i czwarty panel jest już gotowy tylko pikować. Ale chwilowo czasu brak. A co ja z tym czasem robię to sama nie wiem.
A już wiem, przypomniałam sobie. Ostatnio siedziałam sobie i takie oto szpuleczki muliną nawijałam.
Ale żeby było fajniej to jeszcze spinacze po nawijałam.
A to co zostało wrzuciłam do ozdobnego słoika.
Chyba mam coś z głową, ale efekt jest świetny.









Komentarze