Tydzień temu pisałam, że zaczynam nowy projekt (nazwę go „Parawan II”) i że muszę tylko przeglądnąć szafę, pofarbować co mi brakuje i do roboty.
Przeglądnęłam.
Uznałam, że moje zasoby tkanin są dość szczupłe i że potrzebuję niewielkiego uzupełnienia. Pocięłam więc trzy belki tkaniny i zabrałam się do farbowania.
Szaleństwo farbowania zaczęłam w poniedziałek. Dziś także mamy poniedziałek (tydzień później), a ja jeszcze farbuję.
I to nie koniec. Oprócz konkretnych kolorów, które potrzebuję (tak sobie to tłumaczę) będę jeszcze eksperymentować (jak dożyję). Przyznam się, że chwilowo jestem wykończona.
Wiem, że nic mnie nie goni, że mogę farbować z przerwami, ale jak tu przerwać. Jak już farbować to do bólu i tak właśnie robię. Ile mi to jeszcze zajmie? Sama nie wiem, wciągnęłam się.
Króliki mi tutaj nie pomagają. Oczami wyobraźni widzę wielokolorową Łatkę biegającą po farbiarni. Zmieniła bym jej nazwę na Tęcza (ale tak na serio myślę, że mogłoby być to dla niej szkodliwe). Jest za to Kitek, który kilka razy dziennie schodzi na dół na głaskanie i sprawdza postępy.
A postępy są, Sami zobaczcie.












5 komentarzy
5 odpowiedzi do “Farbowanie czas zacząć”
Szczerze podziwiam. Zarówno Twoją determinację i pracowitość, jak i efekt końcowy. Piękne farbowanki!
Ps: nawet nie skomentuję tych „szczupłych zasobów”, bom zwyczajnie śmiechła
Dziękuję. muszę pisać o „szczupłych zasobach” żeby domownicy myśleli, że mam mało tkanin i że trzeba mnie wspomagać podczas zakupów
Podoba mi się Twój tok myślenia 😀
Holà ! Me gusta teñir mis telas !! Preparas tu los colores o compras la tintura con el color que deseas ? . Mis colores no salen tan bonitos como los tuyos !! Gracias . Violeta ( MaviQuenn) desde España
I buy the basic colors, the rest I mix.