Dwa tygodnie temu do mojego domu został oddelegowany specjalny gość, który miał pomóc przy szyciu patchworku dla mojej córki.
Sprawił się dzielnie, wiele pomagał, aby jego pani dostała swój patchwork niespodziankę.
Po co nam strugaczka.
Szycie oraz krojenie nie było dla niego tajemnicą. Sprawdzał, poprawiał. Pełna kontrola jakości.
Odpuścił dopiero przy pikowaniu. Zostawił to ekspertowi.
A ja miałam okazję wypróbować jedną z wielu linijek.
Po pikowaniu razem robiliśmy zdjęcia.
Misja zakończona. Patchwork wraz z Pimpusiem wyrusza do Warszawy do jego pani.






Komentarze