Długo wyczekiwane szafki do naszej nowej łazienki w końcu dotarły. Niestety mój mąż nie miał czasu ich złożyć, bo pochłonął go remont przedpokoju. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zabrać się za składanie sama.

Instrukcja okazała się bardzo podobna do tych z Ikei – czyli dla mnie całkiem prosta. Pierwsza szafka zajęła mi najwięcej czasu, ale kolejne poszły już błyskawicznie. Największym wyzwaniem była szafka pod umywalkę – mnóstwo śrubek i części sprawiło, że trochę się pogubiłam. Na szczęście wtedy wkroczył mój kochany mąż i razem doprowadziliśmy ją do końca. Została nam jeszcze szafka nad umywalką z lustrem – kiedy ją zrobimy, będzie pełnia szczęścia.


Komentarze