Nie wszystkie rękodzielnicze projekty rodzą się z miłości od pierwszego wejrzenia. Moja przygoda z haftem richelieu zaczęła się od niechęci, lecz los miał dla mnie inne plany. Gdy rozpoczęłam naukę na Uniwersytecie Ludowym w Woli Sękowej, moje spojrzenie na tę technikę zmieniło się diametralnie. Haft ten, początkowo wymagający i nieprzystępny, zaczął mnie fascynować swoją elegancją i precyzją.
To właśnie wtedy narodził się pomysł na wyjątkowe spodnie – własnoręcznie uszyte z białego lnu, które postanowiłam ozdobić haftem richelieu. Wzór zaczerpnęłam z magazynu Hafty Polskie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dopasowała go do swoich potrzeb. Pracując atłaskiem, ścieg po ściegu nadawałam spodniom charakter i historię, którą teraz noszę z dumą.
Ten projekt jest dla mnie nie tylko efektem pracy, ale przede wszystkim dowodem na to, jak zmienia się nasza relacja z rękodziełem – czasem wystarczy odrobina cierpliwości, by coś, co początkowo wydawało się obce, stało się naszą pasją.







Komentarze