Styczeń 2014.
Chciałabym co tydzień pisać o postępach w swoich nowych pracach, ale nie zawsze są tak duże jak bym chciała, albo nie ma ich w ogóle.
Dlatego wracam do prac które kiedyś uszyłam. Tym razem jest to patchwork, który uszyłam dla mojego syna.
Dzięki Deb Tucker’s Studio 180 Design miałam okazję pooglądać filmik, w którym autorka pokazała jak za pomocą linijki Rapid Fire® Hunter’s Star można stworzyć piękne gwiazdki, a potem quilt.
Udało mi się kupić ją w czeskim sklepie internetowym i zabrałam się do roboty.
Szybko pofarbowałam sobie tkaniny, które potrzebne były mi do projektu i zaczęło się wycinanie, a następnie zszywanie. Efekt nie do końca wyszedł taki jak powinien. Ale na pewno nie z winy linijki.
Tkaninę pofarbowałam w specyficzny sposób, co spowodowało że nie miała niejednolitego koloru. Gdy później cięłam i zszywałam poszczególne kawałki, bardzo trudno było dopasować je odcieniami do siebie. Wizualnie poszczególne części nie stworzyły jednej całości, a to popsuło cały efekt.
Z własnego doświadczenia już wiem ,że do tej linijki warto używać tkanin jednolitych.
Po zszyciu trzeba było zabrać się za pikowanie. Ale najpierw należało przygotować kanapkę. Do środka włożyłam wkład bawełniany i pospinałam agrafkami.
Następnie przeglądnęłam masę zdjęć w Internecie, aby znaleźć wzór, który będzie pasował do mojego quiltu. Narysowałam go w Corelu i rozmiarowo dostosowałam do swoich potrzeb.
Wzór pikowania wydrukowałam, wycięłam i za pomocą białej kredki obrysowałam kontury na poszczególnych blokach.
Było z tym trochę zabawy, ale wyszło super.
Ostatnim etapem było pikowanie i przyszycie lamówki. Wtedy jeszcze nie miałam longarma i wszystko pikowałam na Berninie QE 440.
Quilt używany jest do dziś, miał nawet swoje pięć minut podczas targów w Poznaniu, przykrywał stół.
Wesołych świąt






Komentarze