W mitologii greckiej boginie strzegące ładu między ludźmi i rytmem natury, uważane także za uosobienie czterech pór roku. Córki Zeusa i Temidy lub według innej wersji Heliosa i Selene. Eiar (Ejar), Theros (Teros), Phthinoporon (Ftinoporon), Cheimon (Chejmon).
Zainspirowana pięknem natury i magią mitologii postanowiłam stworzyć serię patchworków przedstawiających boginie pór roku. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter i styl, a także swoje ulubione kolory i wzory.
Zacznijmy od Phthinoporon (Ftinoporon), bogini jesieni. Jest to pora roku, kiedy liście zmieniają kolor i spadają z drzew, a dni stają się coraz krótsze i chłodniejsze. Phthinoporon lubi ciepłe odcienie brązu, pomarańczy, żółci i czerwieni, które przypominają jej o urodzie ziemi i ognia. Jej symbolem jest winogrono, które symbolizuje obfitość i radość.
Do stworzenia art quiltu użyłam panelu „Power of the Elements” zaprojektowanego przez angielską artystkę fantasy i rzeźbiarkę Josephine Wall.
Zaczęłam szycie 2 września 2023. Praca nad heksagonami poszła szybko. Dużo więcej trudności sprawiło mi odpowiednie dopasowanie ich do panelu. Nie raz musiałam pruć i zszywać heksagony na nowo, żeby uzyskać harmonijny efekt. Ale warto było się wysilić, bo efekt końcowy jest zachwycający!
Układanie heksagonów na panelu też nie było proste. Musiałam pamiętać o tym, żeby nakładać je na siebie o 1/4 cala, żeby potem móc je zszyć ze sobą. Nie wiem dlaczego, ale jakoś lepiej mi się pracuje z calami niż z centymetrami. Może dlatego, że większość tkanin patchworkowych jest produkowana w USA, gdzie używa się systemu imperialnego? A może dlatego, że mam specjalną stopkę do patchworku, która ma idealną szerokość 1/4 cala? Nie wiem, ale tak już mam.
Po zszyciu wszystkich heksagonów z panelem przyszedł czas na pikowanie. Tu też nie poszłam na łatwiznę. Postanowiłam wykorzystać long-arm do stworzenia pięknych wzorów na tle panelu i heksagonów. Chciałam podkreślić kształty liści i winogron oraz nadać całości trochę objętości i faktury. Niestety pikowanie zajęło mi trochę więcej czasu niż planowałam, bo musiałam przerwać pracę z powodu operacji stopy. Ale nie poddałam się i po 3 miesiącach wróciłam do swojego projektu.
Na sam koniec dodałam jeszcze kilka koralików do patchworku. Uważam, że dodają one trochę blasku i elegancji do całości. Niektóre koraliki są przezroczyste, a inne mają metaliczny połysk. Wybrałam je tak, żeby pasowały do kolorów tkanin i panelu. Przy szyciu koralików miałam pomocnika. Mój królik „Łatka” był bardzo zainteresowany tym, co robię. Pomagał mi wybierać koraliki, sprawdzał szwy i oczywiście próbował zjeść nitkę. Był bardzo pomocny, ale też trochę upierdliwy.
Na koniec jednak odmówił dalszej współpracy. Chyba wyczerpały się mu bateryjki.
I tak oto powstał mój patchwork z Phthinoporon, boginią jesieni. Jestem bardzo dumna z tego projektu i cieszę się, że mogę się nim podzielić. Już myślę o kolejnym patchworku z serii bogiń pór roku.












Komentarze