Piesek, który stał się bohaterem mojego ostatniego projektu, nazywa się Kora i jest już ze swoim właścicielem.
Zrobienie tego pieska to była prawdziwa przygoda, ponieważ pikowanie ma duży wpływ na ostateczny wygląd pracy. Musiałam więc dokładnie zaplanować, jak wykonać ten etap. Zaczęłam od oka, a potem kontynuowałam wzdłuż ucha i szyi. To była ta prostsza część pikowania.
Napotkałam jednak na kilka problemów. Po pierwsze, nie miałam w swojej kolekcji nitek odpowiedniego koloru, który pasowałby do futra na pyszczku. Musiałam więc improwizować i mieszać różne odcienie. Po drugie, nos też stanowił wyzwanie.
Aby go dobrze wypikować, musiałam zobaczyć na żywo trzy różne psie nosy. Czy wiecie, że niektóre psy mają włosy pod nosem, a inne mają coś w rodzaju gąbki? Ja się tego dowiedziałam, badając temat.
Tło było najprostszym elementem do wypikowania, ponieważ chciałam tylko złagodzić kolor i nadać mu trochę faktury. Użyłam więc techniki „lotu trzmiela”, która polega na robieniu małych esów floresów. Pikowanie jest dyskretne i osiągnęło zamierzony efekt. Zastosowałam nici do haftu ISACORD i wbiłam 658228 razy igłę w tkaninę.






Komentarze