SylaQuiltArtist
Stitching slow stories...

Paproć i hydrofolia

Paproć i hydrofolia

Cześć to znowu ja-Sylwia 2

Hej, hej! W poprzednim poście pisałam o tym, jak bawię się z hydrofolią i jak podziwiam prace Meredith Woolnough z Australii. Postanowiłam sięgnąć po jej książkę „Organic Embroidery”, którą pochłonęłam w całości. Meredith opowiada o swoich wskazówkach, źródłach inspiracji i sposobach tworzenia swoich dzieł. Muszę przyznać, że niektóre techniczne rozwiązania sama wymyśliłam, chyba intuicja mi podpowiadała, ale też okazało się, że proste rozwiązania są najtrudniejsze. Mój problem polegał na tym, czym nanosić wzór na hydrofolię i okazało się, że wystarczy używać pisaka w kolorze nici, którymi będziemy wyszywać. Zielona niteczka – zielony pisak, czerwona niteczka – czerwony pisak. Itd. Aż mi wstyd że sama na to nie wpadłam.

Autor: ruskpp

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.