Jest takie polskie powiedzenie „z motyką na słońce”, które doskonale oddaje to, co czuję, robiąc mój obecny quilt. Myślałam, że będzie to szybki i łatwy projekt, ale okazało się, że to wielkie wyzwanie.
Quilt ma mieć około 230 cm długości i 160 cm szerokości, ale jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądał gotowy.
Wyobraźcie sobie, tylko czarna tkanina pikowana kolorowymi nićmi.
Zanim zaczęłam pikować, musiałam przenieść wzór na tkaninę. To zajęło mi dwa dni ciężkiej pracy. Ale było warto.
Pierwszy raz założyłam quilt na long armie 7 maja i zrobiłam pierwsze ściegi. Potem musiałam go zdjąć, bo miałam pilne zlecenie na inny obraz. 10 maja wróciłam do mojego quiltu i kontynuowałam pikowanie.
Dziś jest 3 lipca a ja wciąż pikuję. Miałam nadzieję, że dziś będę mogła się pochwalić efektem końcowym. Ale nic z tego.
Nie wiem, ile jeszcze czasu mi to zajmie. Co tydzień mam nadzieję, że to już ostatnie dni pikowania, ale potem okazuje się, że to jeszcze nie koniec. Mija tydzień, zaczyna się następny a ja pikuję.
W mojej poprzedniej mandali „Milioner II” zrobiłam 1407768 ściegów i wydawało mi się, że to rekord. A tu już mam ponad 2800000 ściegów i wiem, że będzie jeszcze więcej.
Może za tydzień będę mogła się pochwalić, że skończyłam. Proszę, trzymajcie za mnie kciuki.











Komentarze