Confetti …technika ciekawa i wydaje się prosta. Chciałabym opisać metodę confetti której źródeł nie mogę podać bo nie pamiętam gdzie to znalazłam. Na mój użytek nazwałam to kontrolowanym confetti.
Bierzemy kawałek tiulu i rozsypujemy na nim pocięte ścinki materiału. Dużo kawałeczków, tak od serca. Dla kontrastu podłożyłam pod tiul pomarańczowy materiał.
Przykrywamy rozpuszczalną w wodzie flizeliną i szpilkujemy.
Pikujemy z wolnej ręki dosyć gęsto, żeby w miarę możliwości połączyć ze sobą ścineczki.
Wkładamy wypikowany “kupon” confetti do wody i rozpuszczamy flizelinę. Potem wycinamy potrzebny element i układamy na obrazku według uznania. Czarne elementy nie są gęsto przyszyte, jedynie tak żeby się trzymały. Tło farbowane przez Sylwię Ignatowską, przepikowane lotem trzmiela.
A teraz parę słów jak zrobiłam księżyc. Tym razem jest to mój patent. Księżyc składa się z czterech kolorów. Każdy materiał podklejony dwustronną flizeliną. Paski każdego koloru wycięłam nożem krążkowym wzdłuż brzegów, linia falista. Ułożyłam na papierze do pieczenia tak aby brzegi zachodziły na siebie, zaprasowałam. Przeszyłam gęstym ściegiem (1,5-1,8) przez papier wzdłuż falistych brzegów, nachodzące na siebie kolory. Odrysowałam kółko od talerzyka i wycięłam. Oderwałam papier, który dobrze się przerywa w miejscu szycia i przyprasowałam do całości. Wypikowałam tam gdzie chciałam, niekoniecznie w miejscach łączenia kolorów.
Ptaszki to są tylko lekko uformowane trójkąty. Nic trudnego.
Milej zabawy. Zobaczymy się po świętach.





Komentarze