SylaQuiltArtist
Stitching slow stories...

Halloween

Halloween

Po raz pierwszy odkąd zaczęła się moja przygoda z patchworkiem, uszyłam coś związanego z Halloween.

Gdy zobaczyłam ten słodki napis, wiedziałam że muszę go uszyć. Najbardziej pasował mi jako bieżnik.

Wzór narysowała Anastasiya Kudryashova

Szybko wydrukowałam sobie wzorek. Następnie przerysowałam na flizelinę dwustronnie klejącą.

Przykleiłam do czarnego materiału, a potem wycięłam.

Same literki już wyglądały super. Potem przyszedł czas na poszarpane brzegi.

Wzięłam więc nożyczki w dłoń i już po kilku chwilach ramka była gotowa.

Teraz przyszedł czas na tło mojego bieżnika. Najpierw chciałam kupić materiał, ale nic mi nie pasowało. I nagle mnie olśniło. Przecież sama mogę sobie pofarbować taki materiał jaki potrzebuję.

Szybko zabrałam się do roboty.

Zamoczyłam wycięty kawałek tkaniny w sodzie Ash. Trzymałam go w niej około 30 minut. Potem rozrobiłam sól z wodą i wlałam do małych buteleczek. Gdy woda była już gotowa do każdej z buteleczek wsypałam płaską łyżeczkę barwnika reaktywnego „na zimno” Procion MX amerykańskiej firmy Jacquard. Następnie przez chwilę wstrząsałam buteleczkami, aby rozpuścić barwnik. Przygotowałam cztery kolory i przelałam je do miseczek.

Wyciągnęłam tkaninę z roztworu sody, mocno wycisnęłam i rozłożyłam na płycie poliwęglanu.

Wzięłam miseczkę oraz szeroki pędzel do malowania i zaczęłam nakładać farbę.

Po kolei rozsmarowywałam gotową farbkę na tkaninie. Była to moja pierwsza próba z farbowaniem w ten sposób tkaniny. Niestety popełniłam kilka błędów. Nie wzięłam pod uwagę że podczas rozsmarowywania farby będzie pryskać z pędzla . Spowodowało to brzydkie plamki na tkaninie. Muszą być łagodniejsze przejścia między kolorami. Między żółtym a pomarańczowym się udało (bo próbowałam rozsmarować plamy) ale między czerwonym a pomarańczowym już nie.

Do tego zostało mi bardzo dużo rozrobionego koloru, na co nie byłam przygotowana.

Musiałam nową tkaninę wsadzić do sody Ash i odczekać 30 minut aby móc zużyć farbki.

Postanowiłam dalej eksperymentować. Wzięłam, niewielkie, plastikowe pudełko. Wsadziłam do niego trochę materiału i zalałam farbą. Na początek dałam najciemniejszy kolor, czerwony. Następnie wcisnęłam do tego samego pudełka dalszy kawałek tkaniny i znów zalałam następną farbą.

Powtarzałam tą procedurę cztery razy, tyle ile było przygotowanych kolorów. Powinnam wymienić lub wypłukać rękawiczkę przed wciskaniem ostatniej części tkaniny, ponieważ pozostały pomarańczowe zabrudzenia. Tego już nie zatuszowała żółta farba.

Po wypraniu i wyprasowaniu eksperyment który zrobiłam prezentuje się bardzo efektownie.

Na gotowy materiał nakleiłam wcześniej przygotowaną ramkę.

Ale nie do końca. Musiałam jeszcze powstawiać litery.

Wyszło super. Narysowałam straszne dynie i zabrałam się za pikowanie.

Na koniec została już tylko lamówka. Niestety tym razem za pomocnika miałam kota.

Króliki nie chciały pomagać. Wolały odpoczywać.

Bieżnik gotowy. Jeszcze tylko dynia i będzie Halloween.

6 komentarzy

6 responses to “Halloween”

  1. Ania says:

    Sylwia, zdradź proszę czym kreślisz po czarnej tkaninie? Nie radzę sobie z grubymi ołówkami….

    • Syla says:

      Aniu mam taki ołówek z cienką kredą w kształcie rysika firmy Prym. Kreda może być biała różowa lub niebieska. Trzeba jednak uważać, bo kolorowa nie schodzi po przetarciu np. rękawem. Biała schodzi ale nie można mocno rysować. Oczywiście po praniu nic nie widać.

      • Ania Ploch says:

        Dziękuję 🙂 jak rozumiem po praniu każda schodzi a tak rękawem 😉 to biała i pod warunkiem że nie rysujemy zbyt mocno.
        Piękne kolory ma Twój quilt, jest szalenie dopracowany, czyściutki – you know what I mean 🙂 nawet ta tematyka, dzięki brakowi kościotrupa, brzmi mroczno, ale sympatycznie.

  2. Ewa Kiltowo says:

    Uwielbiam czytać o procesie powstawania Twoich prac . I pozdrowienia dla królików

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.