Blog Sylwii Ignatowskiej

Wielka narzuta

Kwiecień 2010.

Nareszcie nowy projekt.

Długo szukałam pomysłu na narzutę na łóżko. Były różne pomysły, ale nigdy żadnego nie zrealizowałam. Pewnego dnia w internecie przeglądałam, (tak mi się wydaję) japońską gazetę patchworkową i tam zakochałam się w narzucie. Nie do końca udało mi się zrobić ją taką jak na zdjęciu ale efekt końcowy i tak bardzo mi się podobał.

Po niżej wstawiłam zdjęcie 1/4 wzoru z jakiego powstała narzuta.

Oczywiście wzór zaprojektowany był w Corelu (uwielbiam ten program) a następnie wydrukowany na wielu kartkach, a potem posklejany. Następnie przyłożyłam do niego flizelinię dwustronnie klejącą i odrysowałam wzór. Całość kołdry miała mieć 240 cm/240 cm. Wielki potwór.

Wzór narysowany na flizelinie był gotowy, należało więc znaleźć dla niego tkaninę. I znów było to problematyczne. Postanowiłam farbować tkaninę. Tym razem jednak kupiłam sobie barwniki do gotowania. Intensywność koloru zależna była od długości gotowanego w nim materiału oraz jego rodzaju.

Super. Ale ja potrzebowałam materiał cieniowany. Przecież jeśli wszystko włożę do naczynia z farbą i zacznę gotować to tkanina będzie miała jednolity kolor. Co zrobić?

Wymyśliłam.

Podzieliłam tkaninę na cztery części, a następnie zaczęłam farbować ją partiami. Część tkaniny, która miała być jasna, trzymana była w barwniku krótko, następnie włożyłam tylko tą część, która miała być ciemniejsza i przytrzymałam ją w naczyniu z farbą dłużej. Oczywiście część jaśniejszą już wyfarbowaną trzymałam nad naczyniem. A potem dokładnie powtórzyłam proces tylko z częścią tkaniny, która miała być najciemniejsza. I tak cztery razy, tyle ile było części wzoru.

Było to strasznie męczące ale efekt był fajny.

Po pofarbowaniu przykleiłam flizelinę do zabarwionej tkaniny i wycięłam wzór (cztery razy). Następnie przykleiłam na wcześniej przygotowaną białą tkaninę bawełnianą.

Jedna z czterech części narzuty.

Wszystkie części pozszywałam ze sobą i wypikowałam. Ci co pikują na zwykłych maszynach domowych wiedzą jaka to była katorga. Oczywiście w planach pikowanie miało być całkiem inne, ale nie było szans zrobić tego na takiej maszynie. Chyba że ręcznie.

Cztery części połączone ze sobą w całość.

Pikowałam od środka ku brzegowi.

Już po wypikowaniu

Dodaj komentarz