Blog Sylwii Ignatowskiej

Sylwester 2019

Co można robić w Sylwestra?

Jest tyle możliwości.

U nas w domu w ten ostatni dzień było bardzo twórczo. Moja rodzinka zaangażowała się w wielki projekt dla mnie. Postanowili zrobić mi blok “Focal Point” zaprojektowany przez Doug Leko, który mogłabym przymocować sobie na zewnętrznej ścianie domu.

Córa narysowała go w programie AutoCAD, następnie wydrukowała i blok był gotowy. Potem do pracy przystąpił mój mąż. Jego zadaniem było pomalować wcześniej przygotowaną plexi 50×50 w taki sposób, aby powstał ten konkretny blok.

Nie było to łatwe zadanie, chociaż wydawało się, że blok jest dość prosty. Potrzebna tu była precyzja i cierpliwość. Najbardziej obawialiśmy się czy lakiery zdążą wyschnąć, ale się udało. Po części artystycznej nastąpiły prace ręczne. I tu do pomocy włączył się mój syn.

Niestety nie wszyscy się tak emocjonowali jak ja.

Ares i Sara

Chociaż muszę przyznać, że gdy doszło do zdjęcia finałowego, chętny w pozowaniu się znalazł.

A tak wygląda z bliska.

Jestem dumna z mojej rodzinki.

Ale to nie wszystko. Myślicie, że tylko oni dobrze się bawili. Oprócz pozowania zabrałam się za projekt, który odkładałam na później już od wielu lat.

W 2011 na Allegro brałam udział w mojej pierwszej w życiu licytacji. Co wtedy licytowałam? Manekina damskiego. Walka była zażarta. Już myślałam że go stracę, ale wygrałam. Emocje były niesamowite. Na pamiątkę nazwałam go Katarzyna, po nicku jaki miała osoba ,z którą toczyłam zacięty bój.

Manekina odbierałam osobiście z Krakowa. Gdy przywiozłam go do domu i postawiłam w pracowni zaczął straszyć swoim wyglądem. Trzeba było coś z tym zrobić. Zdjęłam mu więc czarne ubranko, które miał na sobie i pomalowałam na kolor purpurowy. Następnie popryskałam go sprejem z brokatem. Nie wyglądał cudownie, ale o niebo lepiej niż przedtem.

Pewnego dnia przeglądając sklep Pani Szpilki natknęłam się na bardzo fajny materiał i od razu pomyślałam o moim manekinie. Zamówiłam, czekał aż do Sylwestra.

Łatce bardzo się spodobał, najpierw go lizała, a na końcu postanowiła spróbować.

Gdy moja rodzinka walczyła z blokiem “Focal Point” ja zaczęłam obklejać moją “Katarzynę”.

Najpierw pocięłam materiał na nieregularne pasy. Potem na mniejsze fragmenty (cięłam wzdłuż falujących linii), dzięki temu było dużo łatwiej przyklejać materiał do manekina.

Gdy miałam już obklejony dość duży kawałek ciała “Katarzyny” stwierdziłam, że nie obkleję jej całej. Będę naklejać kawałki gdzie nie gdzie. Pracy było miej, a efekt wyszedł fajniejszy.

Fajna tkanina, klej magiczny do wszystkiego i proszę jaki efekt. I nie trzeba było przemalowywać całego manekina. Myślę że “Katarzyna” jest zadowolona. A ja z wielką przyjemnością spędziłam ostatni dzień starego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.